| Piękna Weronika |
|
| | A ona podeszła do mnie, stanęła, powiedziała cześć, słodko się uśmiechnęła i weszła do środka. Zostawiając mnie z otwartą gębą koło tych nieszczęsnych drzwi. Stałem tam chyba jeszcze z dobre pięć minut. Ludzie wchodzili, a ja pewno wyglądałem dość zabawnie. Tylko, że tak jakoś było mi wszystko jedno. Nagle dotarło do mnie, że ona wcale nie jest zła o wczorajsze, że nie ma żalu. Prawie sobie podskoczyłem z radości i wszedłem wreszcie do środka. Pora zacząć pracę w przesympatycznym i prześlicznym towarzystwie. Bo jak dotarło do mnie, że Weronika siedzi tam na górze to mnie aż samo tam zaniosło. Kiedy wszedłem do naszego wspólnego gabinetu ona siedziała na fotelu i patrzyła na biuro. Fakt, nie powiem, mnie też się podobało. Marcin się postarał, nie ma co. Zapytała, czy zrobić mi kawę. A ja nie wiem, co mi się przy niej dzieje, ale zaczynam się jąkać i mam straszliwe problemy ze złożeniem jednego, logicznego zdania. Więc kiedy się wreszcie określiłem, ona mi tą kawę przyniosła do biurka. | | |