| Szefie |
|
| | Pewnie jakoś specjalnie starałbym się na to nie reagować, ale ona usiadła sobie na brzegu tego biurka. No to już było przegięcie. Chryste jakie nogi. Teraz to ja na pewno nie będę mógł się skupić na tym co jest do zrobienia. Prędzej na tym, z kim ja pracuję. Ale Weronika postanowiła nie przestawać się nade mną znęcać, uśmiechnęła się i tak po prostu zapytała co jest do zrobienia. Zwracając się do mnie szefie. Teraz to mnie dziewczyno całkiem zagięłaś. Bo co ja jej miałem powiedzieć. No niby fakt, ja teraz byłem jej szefem. Co nie zmieniało jednak faktu, że to ona pracowała tu dłużej. Wyjąknąłem, nie no coś Ty Weronika. Nie mów do mnie szefie. Ja nie wiem, co się przy niej dzieje, ale już pewno stwierdziła, że zdań logicznych to ja budować nie potrafię. Zresztą sam bym to stwierdził, jakbym usłyszał siebie z boku. Na całe szczęście Marcin wiedział, kiedy ma zadzwonić. A właściwie w porę czegoś ode mnie potrzebował. Także jak zadzwonił, to miałem pretekst, żeby wyjść z naszego biura- fajnie to brzmi swoją drogą- i udać się do Marcina w ważnej sprawie. | | |