| Uderzenie |
|
| | To, że wychodzi, to jeszcze widziałem, ale już to, że zawróciła to nie. Bo się pod biurko po coś schyliłem. Nagle usłyszałem swoje imię i oczywiście co? Mądry Tomeczek dostał małpiego rozumku, jak usłyszał głos Weroniki. No jak kretyn jakiś no. Zanim najpierw się wysunąć z pod biurka a później podnosić łeb, to ja nie oczywiście, bo mądry Tomeczek na odwrót. No i skończyło się przepięknym przedzwonieniem głową w biurko. Ani to do przyjemności nie należało, ani do mało bolesnych. Bo oczywiście musiałem podnieść się z całym impetem. Bo Weronika wzywa. Klękajcie narody. Tylko, że ja sam sobie mogę tłumaczyć jak nic z tego nie wychodzi. Weronika jak zobaczyła, że tak się walnąłem to od razu do mnie podbiegła. Zaraz zapytała czy bardzo boli- a mi jak malutkiemu dziecku, jak mamusia podmucha to przestaje. Ona była naprawdę poważna, ale jak spojrzałem w jej oczka, to widać było w nich takie ogniki rozbawienia. Już wiedziałem, że coś ode mnie chciała, tylko jeszcze nie zdążyłem dowiedzieć się cóż to jest takiego. | | |