Umówienie
| |

No a jak, przecież jak kobieta ma problem to kto musi ratować? No facet oczywiście. Gdyby Weronika usłyszała takie słowa, to już o nic by mnie nie poprosiła. A ona, chociaż było jej głupio, zapytała, czy naprawiłbym jej to nieszczęsne koło w samochodzie. No nie dziwie się, bo ja miałbym dość jeżdżenia autobusami. W ostatnim czasie jeden jedyny raz jechałem i nie dziękuję, w najbliższej pięciolatce nie powtórzę. Dlatego chętnie się zgodziłem pomóc tej Małej- oj widzę, że coraz więcej określeń na nią mam.

Umówiliśmy się na 19.30. Ona szczęśliwa, że ktoś jej pomoże. A ja przeszczęśliwy, że będę mógł zobaczyć ją po pracy. Oraz, że to ona sama dała mi taką możliwość. Strasznie się ucieszyłem i już do końca dnia w pracy miałem świetny humor. Zdecydowałem się też powiedzieć Marcinowi, że chcę zarywać do Weroniki. Szczerze powiedziawszy trochę się zdziwił. Niby nie chciał tego po sobie pokazać, ale widziałem, jak nim aż wstrząsnęło. Wiesz tyle fajnych babek się tutaj kręci- zaczął Marcin- nie musisz od razu na pierwszą zwracać uwagę. Jasne- pomyślałem.


| |