| Zaproszenie na herbatkę |
|
| | Jak ona tak przy mnie stała, a ja próbowałem naprawić tego kapcia, to mój wzrok cały czas uciekał w stronę jej nóg. Tylko, że za każdym razem wzrok przesuwał się coraz wyżej. Raz oczy ześlizgnęły się na jej twarz. I już więcej nie patrzyłem na jej nogi. Przecież ona cały czas mnie obserwowała a ja jak głupek gapiłem się na jej nogi. Kiedy wreszcie to skończyłem zostałem zaproszony na herbatę. Miałem ochotę od razu wykrzyczeć tak, bardzo chętnie wejdę do Ciebie na herbatę. Tylko na to czekałem. Ale próbowałem mówić, że to już za późno. Że nie wypada. Ale w efekcie dałem się namówić. Weronika się uśmiechała. A ja tego uśmiechu tak strasznie pragnąłem. Chciałem, żeby on był tylko dla mnie. A i Weronika mnie pilnowała. Bo kątem oka widziałem, że na spacer z psem wyszła ta dziewczyna, która w autobusie opowiadała poranną historię Werki. Tak, tak, ta sama, która miała tą seksowną winiówkę. Ale specjalnie nawet się nie odwróciłem w jej stronę, bo widziałem, że Mała też udaje że jej nie widzi. Znaczy, że się nie lubią i lepiej nie zadzierać. | | |