Zmieszanie
| |

Doszedłem do wniosku, że ja nie wiem, czy on chce Kasie, czy Weronikę, czy jeszcze kogoś innego. Stwierdziliśmy zgodnie, że chociaż na pół godzinki można by za jakąś robotę się wziąć. Ale zanim cokolwiek porządnego zdążyliśmy zrobić pojawiła się w biurze Marcina Weronika. No właśnie. Nasza reakcja musiała być dość dziwna, jak patrzę na to z jakiejś tam perspektywy. Bo jak ona zapukała i weszła, to jak takie dwa głupki zerwaliśmy się na równe nogi. I co gorsza zaczęliśmy się jąkać jeden przez drugiego.

Jak my musieliśmy wyglądać. Horror jakiś. Przecież ona musiała się nieźle gryźć po języku, żeby w naszej obecności śmiechem nie wybuchnąć. A uciekając od tematu. Wcześniej nie chciałem być niegrzeczny i zwracać uwagi na jej dekolt- jak na biurku siedziała- ale teraz widzę, że całkiem, całkiem fajny. Kurczę co się ze mną dzieje. Jakbym miał rentgen w oczach, to zapewne prześwietliłbym ją na wylot. Ciekawe czy ona to zauważyła, że tak ją obserwuję. Ale pewnie tak. Bo niestety, chciał czy nie chciał, baby to jednak spostrzegawcze stworzonka są.


| |